Galerie Naszych Zdjęć

Sporty

Który ze sportów wytrzymałościowych preferujesz ?
 

stats

Odsłon : 2517
Malowany Człowiek - Peter V. Brett PDF Drukuj Email
Wpisany przez Leszek   
czwartek, 28 stycznia 2010 22:53

Miewam w życiu takie chwile, kiedy nie wiem, czy z tego, co właśnie zrobiłem mam się cieszyć i być dumny, czy wręcz przeciwnie. Teraz, świeżo po przeczytaniu tej książki (a w zasadzie dwóch - bo polski wydawca, by więcej zarobić, rozbił pierwszy tom trylogii amerykańskiego pisarza na dwa tomy - nie wiem jak się więc po polsku będzie nazywać ta seria - sekstologia?) mam takie właśnie - bardzo mieszane uczucia.

 

Fantasy rozgrywane w jakimś bliżej nieznanym universum, przypominającym średniowieczną Europę to dość popularny pomysł. Realia są w zasadzie historyczne z wyjątkiem jednej - podstawowej rzeczy. Mianowicie w normalnym rozwoju ludzkości (czyli wojny, gwałty, mordy, prześladowania religijne...) przeszkadzają ludziom istoty zwane Otchłańcami. Autor jakoś zbyt mocno nie tłumaczy natury tychże stworów, ale stanowią one zlepek kilku wytworów naszej ludzkiej wyobraźni. Są więc połączeniem wampira (wychodzą tylko po zmierzchu), żywiołaków (potężne stwory różniące się mocą w zależności od żywiołu, jaki reprezentują) i jeszcze wielu innych zjaw, których bał się za młodu zapewne autor książki. W zasadzie nie do zniszczenia normalnymi środkami (czyli toporem, mieczem, dzidą, włócznią). Boją się - a właściwie są odrzucane przez runy - magiczne znaki, którymi zdziesiątkowana ludzkość znaczy mury swoich siedzib, dzięki czemu udaje się (zwykle) przetrwać noc.

Książka - a przynajmniej pierwszy jej tom (w polskim wydaniu pierwsze dwa tomy) przedstawia historię trzech różnych ludzi, którzy z czasem (tak się domyślamy dzięki dość naiwnym zabiegom narracyjnym) staną się członkami drużyny a'la RPG. Mamy więc wojownika-runopisarza, zielarkę-uzdrowicielkę i minstrela-łotrzyka. Zapowiada się więc całkiem ciekawie

Moje zmieszanie jednak jest spowodowane tym, że dałem się nabrać. Dałem się wciągnąć w kilkugodzinne przemierzanie świata, który został stworzony niestarannie, bez dbałości o szczegóły i z rażącą niekonsekwencją. Niektóre zabiegi fabularne są tak kalekie, że w trakcie ich odkrywania aż wewnętrznie błagałem o litość.

Szkoda, bo kilka pomysłów było całkiem udanych i gdyby Maestro dał swój (u)twór do przeczytania jakiemuś krytycznie nastawionemu odbiorcy, to może dałoby się coś ocalić. A tak mamy kalkę goniącą kalkę a fabularne niedociągnięcia rażą tak, że czasem trzeba czytać z prawie zaciśniętymi oczyma.

Na szczęście (w nieszczęściu) akcja płynie wartko. Te kilka dobrych pomysłów pozwala się zanurzyć w żwawy nurt i udawać, że wszystko jest OK.

Tak więc udawałem

 

Poprawiony: piątek, 05 lutego 2010 08:59
 
 
  Web templates • HD wallpapers