|
|
Nasze Bieganie
|
Wpisany przez Leszek
|
|
niedziela, 04 lipca 2010 14:18 |
|
Bardzo zimna zima, bardzo mokra wiosna, bardzo gorące lato - co jeszcze wymyśli Operator warunków pogodowych, aby zniechęcić nas do biegania?
Obiecałem sobie, że wstanę dzisiaj wcześnie - na tyle wcześnie, aby móc o 6.30 być już w trasie. Chciałem przebiec minimum 15 km i wiedziałem, że przy temperaturze, jaka ostatnio panuje w ciągu dnia nie będzie to nic przyjemnego. Dlatego też chciałem maksymalnie uciec przed żarem południa... Nie udało się. Wstałem o 7.15
|
|
Poprawiony: niedziela, 04 lipca 2010 15:57 |
|
Więcej…
|
|
|
Wpisany przez Leszek
|
|
niedziela, 27 czerwca 2010 20:09 |
|
Księżycowy półmaraton
Tak więc i stało się. Postanowiłem trochę poreklamować moje źródło utrzymania, czyli sklep oferujący odzież i akcesoria dla biegaczy i wziąłem udział w Pierwszym Rybnickim Półmaratonie Księżycowym. Przygotowań właściwie nie było, bo decyzję podjąłem w ubiegłą niedzielę, więc jeśli tylko coś w ciągu tego tygodnia mógłbym zrobić, to chyba tylko coś zepsuć.
|
|
Poprawiony: wtorek, 29 czerwca 2010 12:17 |
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez Leszek
|
|
czwartek, 29 kwietnia 2010 08:59 |
|
Nareszcie jest na tyle ciepło, że treningi stały się regularne. Zdarzające się jeszcze poranne przymrozki zakłócają trochę rytm, ale ogólnie już jest dobrze. Zachęcony rosnącą formą zaczynam wprowadzać do treningu dawno w nim nieobecne elementy Siły Biegowej. Cóż to jest? Ogólnie rzecz biorąc jest to dość szeroki zestaw ćwiczeń, których celem jest zwiększenie szybkości i mocy - co z kolei jest niezbędne dla kogoś kto myśli o poprawieniu wyników.
Najważniejsze według mnie są ćwiczenia poprawiające długość kroku i siłę wybicia (tzw. grzebnięcie). Ja stosuję wieloskok i skippingi.
Wieloskok.... Widzieliście kiedyś trójskok? Wieloskok jest zatem swego rodzaju stukilkudziesięcioskokiem - przy czym oczywiście nie ma tego ostatniego skoku na dwie nogi. Chodzi po prostu o to, by wykonać serię baaaardzo długich (najdłuższych jakie się da) kroków cały czas będąc w biegu. Najlepiej jest jeśli odbywa się to na jakiejś lekko wznoszącej się ścieżce, na której możemy wyznaczyć ok. 200-tu metrowy odcinek. Za pierwszym razem pewnie nie uda się go w całości pokonać wieloskokiem, ale z czasem. Licz kroki. Nie ważne ile ich jest (w sensie nominalnym) 100, 120, 140, 160 - mało istotne. Ważne, by przy następnym biegu było ich mniej na tym samym odcinku.
Wieloskok wykonujemy na pełnej prędkości - chodzi przecież o to, żeby krok był możliwie najdłuższy, a prędkość pomaga w wydłużeniu kroku. Rzecz jasna - tętno skoczy bardzo mocno - jeśli biegniesz w tempie 70% HRmax, to pod koniec serii wielkoskoku będziesz podchodzić pod 100% (jeśli nie, to znaczy, że się obijasz). Dlatego też po zakończeniu serii wieloskoku trzeba przejść do bardzo wolnego truchtu rekreacyjnego, aby tętno wróciło do normy. Ogólnie rzecz biorąc najlepiej do ćwiczenia siły biegowej znaleźć sobie tzw. siodło terenowe - obniżenie pomiędzy dwoma wzniesieniami, na które w obydwu kierunkach można zbiegać. Nie ma siodła? wystarczy wzniesienie. Jeśli jest siodło - ćwiczymy elementy mocne na wzniosie - po zakończeniu obracamy się i zbiegamy możliwie najwolniejszym tempem w dół - tak wolno, żeby na dole mieć znów tętno na poziomie 70% HRmax i być gotowym do następnego ćwiczenia siłowego na wzniosie pod kolejną górkę.... Nikt nie mówił, że będzie łatwo.
Ćwiczenia siłowe (Siła Biegowa) są najtrudniejszym elementem treningu biegowego, dlatego też trzeba bardzo uważać w trakcie ich wykonywania - nie przesadzać z ilością powtórzeń (na początek 1 seria w zupełności wystarczy - dla wytrenowanych biegaczy powinny to być 4 serie) oraz z ilością takich treningów (optymalnie 1 raz w tygodniu - w środku tygodnia).
Efekt powinien być widoczny bardzo szybko - szczególnie w krótszych biegach - do 10 km
Pozdrawiam - przy następnej okazji skippingi |
|
|
Wpisany przez Leszek
|
|
wtorek, 23 marca 2010 07:10 |
|
Ja tu sobie rankiem wstaję, przekonany, że jak wiosna, to już ciepło. A tu... szron na trawie, powietrze mroźne. Ale za to jakie piękne słońce. Tak więc 10 kilometrów czas zacząć. Najpierw powoli, jak żółw ociężale - tętno 135 i tempo w okolicach 6 min na km. I już widać kaczki i łyski na zalewie. Silna mgła. A z mgły wynurza się para łabędzi... Ale widok ! Jak zwykle szkoda, że nie mam aparatu. Ale gdybym miał, to jakbym biegł? No i oczywiście wtedy również nie pojawiłby się taki bajeczny widok. Dalej wędkarze - a raczej (chyba przez ten niespodziewany chłód) jeden wędkarz - mój stary znajomy, z którym kiedyś identyfikowaliśmy brodzącego ptaszka. Tempo dalej niskie - jakieś 5.40/km ale tętno już urosło i trzyma się w okolicach 146.
|
|
Więcej…
|
|
Trudy powrotu do codzienności |
|
|
|
|
Wpisany przez Aneta
|
|
niedziela, 28 lutego 2010 21:11 |
|
Wbrew temu co sądzi większość ludzi o zimie, ja lubię tę porę roku. Szczególnie taką śnieżną, mroźną, po prostu taką jaka gościła u nas w tym roku. Zima stulecia. Jest tylko jedno "ale" - jak biegać w zaspach po kolana, tudzież po zlodowaciałym chodniku?
|
|
Poprawiony: wtorek, 09 marca 2010 20:10 |
|
Więcej…
|
|
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 2 |
|